Kuchnia oswojona, znana, ale wciąż stawiająca wyzwania. Czasami banalna aż strach, czasami skomplikowana na własne życzenie.
Kategorie: Wszystkie | Deser | Dodatek | Jednogarnkowo | Kolacje | Obiady | Podróże | Sałatka | Zupy | Śniadania
RSS
sobota, 07 lipca 2012
Wariacja szparagowo-szpinakowa.

Przepis na letni spokój duszy.

Makaron, który jak wszystkie mączne produkty, oddziaływuje kojąco na zmysły.

Zdrowy szpinak.

Wykwintne szparagi.

I góra świeżo startego parmezanu.

Jeść na ogródku, kontemplując słońce, przyrodę i lato.

składniki:

  • 2 garście pełnoziarnistego penne
  • 150g liści szpinaku
  • 4-5 białych szparagów
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • dobra oliwa
  • parmezan

Umyć szpinak, wrzucić na patelnię, poddusić. Podlać oliwą, dodać wyciśnięty ząbek czosnku.

Szparagi dokładnie obrać, pokroić na 2-3cm kawałki, dorzucić do patelni (poza główkami - te dopiero pod sam koniec). Poddusić razem. Doprawić do smaku.

Makaron ugotować al dente. Dorzucić do szpinaku i szparagów. Wymieszać, posypać obficie parmezanem. Smacznego.

 

środa, 04 lipca 2012
Król w tymianku

Królik to pyszne, chude mięso, które wymaga jednak dlugiego duszenia. Tak więc jeżeli planujecie szybką kolację - to nie jest to najlepszy wybór. Ale jeżeli macie czas, królik to pomysł na naprawdę królewską ucztę.

2 udka królicze osoliłam i opieprzyłam. Podsmażyłam na kilku łyżkach oliwy, aż mięso zbrązowiło się z obu stron. Podlałam odrobiną wody, dosypałam sporo tymianku suszonego, trochę chili i dusiłam pod pokryciem prawie 3 godziny. Co pewien czas podlewałam wodą.

Zjadłam z kaszą jęczmienną i podsmażoną na patelni cukinią.

 

 

poniedziałek, 02 lipca 2012
Gruss Gott, czyli Wiedeń od kuchni.

Spędziłam niedawno weekend w Wiedniu i muszę powiedzieć, że byłam niezwykle przyjemnie zaskoczona. Co prawda nie cenami, te dość wysokie. Ale co za obsługa! W każdej restauracji/kawiarni/piwiarni, którą odwiedziłyśmy, witano się z nami właśnie "Gruss Gott" czyli naszym "Szczęść Boże". Staromodne to, ale urocze. Kelnerzy byli bez wyjątku przemili i nawet nie krzywili się słysząc moje próby porozumienia się w języku Beethovena, czyli wyrozumiali są (po niemiecku nie mówiłam hoho i wstyd się przyznać...).

Plachutta to mała sieć austriackich restauracji, bazujących na tradycyjnej kuchni wiedeńskiej. Ich specjalnością jest Tafelspitz - gotowana wołowina, ulubione danie Franciszka Józefa. O mało co się nie skusiłam, ale wieczór był tak ciepły, że postawiłam na inne typowo wiedeńskie danie. Zwiebelrostbraten to stek wołowy, dekorowany smażoną cebulką i podawany z pieczonymi ziemniaczkami. Wersja Plachutty rozpływała się w ustach, cebulka była chrupiąca i słodkawa, a pieczone ziemniaczki znakomicie komponowały się z całym daniem. W ramach witamin - ogóreczek :) Jeżeli będziecie w mieście - wybierzcie się do jednej z restauracji tej sieci, nie pożałujecie. Obiad to koszt ok. 20 EUR.

Następny dzień rozpoczęłyśmy najpopularniejszym typem kawy, czyli Melange. Połączenie Mokki i gorącego mleka bardzo mi smawało.

A jak Wiedeń, to oczywiście Wienerschnitzel. Udało nam się znaleźć miejsce na uboczu szlaku turystycznego, w którym przesiedziałyśmy dobre kilka godzin. Piwo było niezłe, jedzenie - boskie.

A na deser - Sacherdort, obowiązkowo.

Ostatniego dnia, spacerując w okolicach Dunaju, trafiłyśmy do lokalnej restauracji, w której wzbudziłyśmy uśmiech prosząc o angielskie menu. Nie posiadali :) W związku z czym metodą prób i błędów wybrałam wołowinę ala Esterhazy, która bardzo mi smakowała. Pieczeń wołowa duszona w marchwii, selerze i kaparach to bardzo dobry pomysł. I pieczone ziemniaczki.

Ich liebe dich, Osterreich.

 

niedziela, 01 lipca 2012
Gourmet w 15 minut (może 20)

Im jest cieplej, tym mniej czasu chce mi się spędzać w kuchni. Czasami uciekam gdzieś na obiad, ale przekonałam się, że małym nakładem czasu i wysiłku można wyczarować obiad na poczekaniu. Pyszny obiad, w dodatku. Makaron - jest. Mięso mielone - jest. Ser pleśniowy - jest. Do dzieła!

Składniki na jedną porcję:

  • makaron (linguine) 60-80g
  • 100g mięsa mielonego (indyk)
  • 50g sera pleśniowego
  • ćwiartka cebuli
  • ząbek czosnku
  • parę łyżek mleka
  • zielona pietruszka
  • sól, pieprz, oregano, bazylia
  • garść orzechów włoskich

Cebulę i czosnek pokroiłam na plasterki, zeszkliłam na łyżce oleju. Dodałam mięso i smażyłam ok. 5 minut. Dorzuciłam przyprawy. Następnie zalałam mlekiem (to moja alternatywa sosów śmietanowych - lżejsza, a smakuje w mojej opinii równie dobrze) i dorzuciłam pokruszony ser. Dusiłam 10 minut. Na sam koniec dosypałam zielonej pietruszki.

Podałam na ugotowanym al dente makaronie, posypane orzechami. Zniknęło w 5 minut.

środa, 27 czerwca 2012
Potrawka

Pogoda się popsuła (znów), temperatury nastrajają raczej melancholijnie i domowo. Bo nie wiem jak wy, ale ja deszczy zbytnio nie lubię. A kiedy w lodówce pustki, wykombinowanie czegoś smacznego i rozgrzewającego napawa przynajmniej optymizmem, że z głodu nie umrzemy :)

 

Składniki:

  • 2 marchewki
  • tyle samo wagowo selera
  • pół cebuli
  • kawałek kiełbasy wiejskiej (u mnie 'smarowanie', prezent od wuja ze wsi)
  • liść laurowy, ziele angielskie (kulka)
  • sól, pieprz

W garnku zeszklić na odrobinie oleju cebulę pokrojoną w piórka. Marchew i selera pokroić w słupki, dodać do garnka. Podsmażyć wszystko razem, dodać ziele i liść, kiełbasę, zalać odrobiną wody, dusić. Na sam koniec dodać dużo pieprzu i odrobinę soli (w zależności od tego, jak słona była kiełbasa). Wyborne z kiszonymi ogórkami.

wtorek, 26 czerwca 2012
Meksykański talerz

Miałam wczoraj ochotę na comfort food. A nie wiedzieć czemu, tex mex ma dla mnie taki smak. Za połączenie podsmażonej czarnej fasoli i śmietany dałabym się pokroić :) I tak oto niewielkim wysiłkiem skomponowałam obiadokolację w pół godziny, która (pocieszam się) aż tak niezdrowa nie była.

 

Na talerzu zgodnie z ruchem wskazówek zegara:

  • ryż natural basmati, ugotowany al dente
  • klopsiki (made by znany szwedzki sklep meblowy) podmażone, z roztopionym cheddarem
  • jogurt śmietanowy
  • fasole czarne podsmażane (puszka) z dodatkowym sosem chili i świeżą kolendrą
czwartek, 21 czerwca 2012
Śniadanie kibica

To, że odpadliśmy, nie znaczy, że Euro kończy. Można wciąż kibicować braciom Czechom, którzy grają dziś z Portugalią. Będą tego kibicowania potrzebować :)

A na dobry początek jajko sadzone na wianuszku krakowskiej, świeży chleb z masłem i kawa w megakubku. Tak, uległam szałowi kupowania pamiątek związanych z Euro, wspieram PKB jak mogę!

 

 

PS Mój opatentowany sposób na idealne jajko sadzone - po wybiciu na patelnię należy przykryć ją na chwilę pokrywką. Dzięki temu białko się zetnie, ale żółtko pozostanie przyjemnie lejące się. Takie żółtko na chlebie... rozmarzyłam się.

środa, 20 czerwca 2012
Idealny kurczak po kijowsku

W serii How to cook a perfect, o której już kiedyś wspominałam, pojawił się przepis na kurczaka po kijowsku (chicken kiev). Chętnych do zapoznania się z przemyśleniami Felicity zapraszam tutaj. Ja skorzystałam z ostatecznej wersji przepisu i mogę zaświadczyć, że jest to przepis niemalże idealny! Przygotowałam dwie roladki, obie wyszły znakomicie, pomimo, że schłodziłam je jedynie w lodówce przed smażeniem (przepis zaleca zamrożenie).

Kurczak po kijowsku to znany jest u nas jako de voilaille - pierś z kurczaka nadziewana masłem czosnkowo-pietruszkowym, panierowana i smażona. Wymyślony podobno w carskiej Rosji, ale bardziej prawdopodobny jest rodowód radziecki. Ciekawostką jest, że był to pierwszy posiłek gotowy, sprzedawany w Wielkiej Brytanii przez sieć M&S.

Składniki:

  • podwójna pierś z kurczaka
  • 50g masła (albo więcej)
  • 2 ząbki czosnku (dla miłośników)
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • sok z połowy cytryny
  • 2 jajka
  • mąka
  • bułka tarta
  • olej do smażenia

Kurczaka ostrożnie rozcinamy tak, aby uzyskać większe płaty mięsa. Nakładamy folię i delikatnie rozbijamy płaską stroną tłuczka do mięsa. Uważamy, żeby nie zrobić dziur. Kurczaka solimy i pieprzymy.

Miękkie masło mieszamy z wyciśniętym czosnkiem, pietruszką i cytryną. Rolujemy małe cygara, które układamy na brzegu płatu kurczaka i starannnie rolujemy, zawijając brzegi. Gotowe roladki wstawiamy do lodówki na godzinę, żeby masło stężało.

Po godzinie wyciągamy roladki i przygotowujemy panierkę. W płaskich naczyniach umieszczamy osobno mąkę, rozbite jajka, bułkę tartą. Kolejność panierowania:

  • mąka
  • jajko
  • bułka tarta
  • jajko
  • bułka tarta

W rondelku lub frytkownicy rozgrzewamy olej roślinny. Roladki smażymy ok 8 minut na głębokim tłuszczu. Pomimo, że panierka pękła w moich roladkach, masło nie wyciekło do oleju - co uważam za wielki sukces. Clue tego dania to jeziorko czosnkowego masła, rozlewające się na talerzu i soczyste mięso. Gorąco polecam!

 

niedziela, 17 czerwca 2012
Fusion polsko-włoski w barwach narodowych

Ku pokrzepieniu serc. Pierwsza połowa bardzo dobra, w drugiej niestety nie mieliśmy szans. Ale życie toczy się dalej, pić trzeba, jeść również.

Gwiazdą wczorajszego posiłku była botwinka, ale w wersji nowej. Postanowiłam sprawdzić, czy zastąpi szpinak w roli towarzysza makaronu. Chociaż szpinak pozostaje numerem jeden, botwinka zdecydowanie okazała się godnym rywalem.

Natkę botwinki połączyłam z boczkiem i chlustem balsamico, aby nadać jej bardziej włoski charakter. Kilka pasków ostrego pecorino bardzo ładnie kontrastowało z lekko słodkawą zieleniną. Spróbujcie!

na dwie porcje potrzebujemy:

  • 100g dobrego boczku
  • 400g botwinki
  • 200g makaronu linguine
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • pecorino romano
  • sól, pieprz

Na patelni podsmażamy pokrojony w kostkę boczek (można podlać delikatnie oliwą). Kiedy jest chrupiący, dodajemy wyciśnięty czosnek i botwinkę. Łączymy oba składniki i pozwalamy im dojść razem na patelni. Podlewamy balsamico i dusimy, aż ocet wyparuje. Doprawiamy do smaku (sugeruję dużo pieprzu).

Makaron gotujemy al dente, wykładamy na masę botwinkową, posypujemy serem. Podajemy gorące.

 

niedziela, 03 czerwca 2012
Linguine z brokułowym "pesto"

Na Guardianie znalazłam ostatnio bardzo ciekawy artykuł Hugh Fearnley Whittingstalla odnośnie wykorzystania konserw rybnych. Zaraz, zaraz - pesto brokułowe i ryba? Dokładnie! Jakiś czas temu wrzuciłam już przepis na makaron z brokułami i anchois, teraz postanowiłam wrócić do tego przepisu i trochę go podkręcić.

Bo ja po prostu kocham brokuły. I makaron. Tradycyjne kupne pesto jest dla moich kubków smakowych zbyt tłuste, a przygotowanie go w domów jeszcze przerasta moje wrodzone lenistwo. Ten przepis wymaga tylko jednej patelni i zasadniczo robi się sam. I jak tu mu nie ulec?

składniki:

  • różyczki brokuła (500g)
  • puszka dobrych anchois
  • ząbek czosnku
  • garść orzechów włoskich
  • pecorino romano
  • 100g linguine
  • sól, pieprz, bazylia

Na patelnię wrzucamy zawartość puszki z anchois i podgrzewamy. Następnie dodajemy różyczki brokuła, przeciśnięty czosnek, podlewamy wodą, przykrywamy i dusimy do miękkości. Zabierze nam to jakieś 30 minut, aż brokuł nie będzie zupełnie miękki. Rozgniatamy go wtedy widelcem, dodajemy drobno posiekane orzechy i ser. Doprawiamy bazylią i pieprzem, kosztujemy - i teraz dopiero możemy zadecydować, czy solimy, czy też nie. Pecorino może być czasami naprawdę słony!

Makaron gotujemy zgodnie z przepisem al dente, dodajemy do patelni z pesto. Dokładnie mieszamy, jeżeli sos jest zbyt suchy - dodajemy trochę wody z gotowania makaronu. Miseczka, trochę więcej sera, trochę więcej orzechów, trochę więcej sera...

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery