Kuchnia oswojona, znana, ale wciąż stawiająca wyzwania. Czasami banalna aż strach, czasami skomplikowana na własne życzenie.
Blog > Komentarze do wpisu
Duszona cielęcina z grzybami

Dochodzę do takiego momentu w życiu, kiedy to staram się nie udziwniać, a wręcz powrócić do korzeni. Makarony mam przetrenowane od a do z, a mleko kokosowe nie ma dla mnie tajemnic. Postanawiam więc mniej wymyślać, a bardziej przemysleć przygotowywane dania. I nie dorzucać do wszystkiego sera, który jest moją słabością i piętą Achillesową :)

Dziś na obiad była cielęcina w formie gulaszu, która pozwoliła mi na spokojne oglądanie nowego ulubionego serialu Damages. Pisałam już o nim? Glenn Close jest tu świetna jak pozbawiona skrupułów (ale czy na pewno?) prawniczka praktykująca w Nowym Yorku. Zbliżam się do czwartej serii, nakręcili na razie tylko do piątej... i znowu będzie trzeba czekać.

Gulasz:

  • 400g cielęciny
  • 150g pieczarek
  • mała cebula
  • 150g brukselki
  • sól, pieprz
  • mąka

Umytą i osuszoną cielęcinę pokroiłam na centymetrowe kawałki, oprószyłam lekko mąką. Do woka (najwygodniejszy) wlałam nieco oliwy i obsmażyłam mięso szybko na ostrym ogniu do zbrązowienia, wyłożyłam na talerz. Na tym samym oleju podsmażyłam pokrojoną w kostkę cebulę i ćwiartki grzybów. Dołożyłam mięso, zalałam wodą, przykryłam i dusiłam 60 minut (od czasu do czasu mieszając i podlewając wodą). Kiedy mięso było miękkie (tzn. dało się rozdzielić widelcem), dorzuciłam oczyszczoną brukselkę - w ramach warzywa. Zjadłam z gotowanymi ziemniakami.

piątek, 25 stycznia 2013, frillia

Polecane wpisy

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery